Zginął rozsądek

Każde drzewo przy mojej ulicy jeszcze niedawno nosiło ogłoszenie. Kartka A4, że zginął kot. Zdjęcie zadbanego pieszczocha i prośba, żeby dzwonić gdy cokolwiek. Bez wątpienia kot był kochany i troszczono się o niego, bo wyglądał świetnie, podobnie jak i starannie wykonane ogłoszenie. Po krótkim czasie ogłoszenia zniknęły. Załóżmy, że kot się odnalazł.

W takim wypadku właściciele rozpatrywali rozmaite scenariusze: czemu kot w ogóle się zgubił i jakim cudem odnalazł. Każdy kociarz wie, że jego kot jest najpiękniejszy, no i najmilszy, najfajniejszy, robi takie numery, że niech się Cirque du Soleil schowa. Każdy chciałby mieć takiego kota jak ten nasz.
O tym jak bardzo każdy chciałby mieć takiego kota wiedzą kociarze prowadzący domy tymczasowe. Mówiąc krótko: nikt nie chce żadnego kota. Chyba żeby był mały, miał długą sierść lub wcale nie miał sierści albo na przykład był bardzo podobny do rasowego. Ten z ogłoszenia na drzewie zupełnie nie pasował do powyższego opisu. Mimo wszystko domyślam się, że właściciele założyli scenariusz uwzględniający zazdrosną o kota sąsiadkę. Uwzględnili pewnie też sadystę, kolekcjonera i straż miejską. Tylko nie to, że kot wychodzący do ogrodu wcale się tego ogrodu nie zamierza trzymać. Zapomniałam dodać, że kot wychodzący;  za oknem ptaki, motylki, pnie drzew i słońce i … samochody, psy, chore uliczne koty, gnijące odpadki w śmietnikach. Jak to w życiu, za oknem tyle dobra ile zła. Co robić?

Warto zadać sobie pytanie, czy wypuszczać kota z domu, czy nie. Ale pewnym dobrodziejstw wolności można być do czasu pierwszego zaginięcia, które, zapewniam, nie bywa efektem działań żadnych opisanych wyżej dziwaków. Nie jest też efektem nieprzywiązania zwierzęcia do nas, nie jest zgodne z jego potrzebą wędrowania, a już na pewno nie z potrzebą wolności. Nie świadczy też o braku doświadczenia kota, o braku rozsądku, które to na pewno po kilkudniowej tułaczce, nabędzie. Tym, kto nabyć powinien doświadczenia jest człowiek, bo on właśnie jest zdolny do wyciągania wniosków. Proszę więc nie zrzucajmy odpowiedzialności na psychopatów, kierowców, na psy, na dzieci straszące koty piskiem ekscytacji, na abstrakcyjne dla zwierzęcia hasła „wypuszczania z klatek”, a przede wszystkim nie zrzucajmy odpowiedzialności na koty.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>