Wronia street boys – 12.04.2012

Koty hasające po zamkniętym terenie Browarów Warszawskich, okolonych dokładnie zielonym płotem, mają szczelinę przez którą wychodzą na miasto i do stołówki. Szczelina jest przy uliczce, która choć wąska i zapuszczona przepuszcza dziennie dziesiątki samochodów szczęściarzy znających ten skrót. W takich warunkach łapać nie jest łatwo, za to ciekawie.
Koty przed łapaniem powinny być głodne. Niby każdy karmiciel o tym wie, ale … ale jak można pozostawić te biedne, głodne kotki bez strawy – podpowiada mu miękkie serduszko. A takie karmienie przed łapaniem to niedźwiedzia przysługa!
Zastałyśmy więc mleko w pudełku po śledziach i śledzie w pudełku po mleku? Nie, śledzi nie było, ale makaron z karmą – na gazecie. Ogromny, brudny jak nieszczęście kocur już się przymierzał do posiłku, ale w porę go przepłoszyłyśmy. Złapany został rzeczony brudas i jeszcze jeden czarny diabełek, też chłopak. Ślicznie umaszczona i najwyraźniej ciężarna kotka była zbyt ostrożna. Wchodziła, podjadała i uciekała. W ruch poszła waleriana. Wszystko na nic, kotka nie dała się złapać.


Zostawianie takiej kotki to koszmar łapacza, a dla osoby wrażliwej i obowiązkowej, jak Ewa, dręczący wyrzut sumienia. Na szczęście w Koterii spotkałyśmy Marzenę, która przywiozła kota z łapanki i … laurkę. Rysunek i kolaż zrobiła specjalnie dla Ewy dziewczynka wdzięczna „za pomaganie kotkowi”.
Porażki i zwycięstwa, typowy dzień łapacza…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kocia Warszawa, Koty miejskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>