Wieści z Domów tymczasowych – 11.09.2012

Najświeższe wieści z naszych Koteryjnych Domów Tymczasowych. Mam też nadzieję, że już sezon wakacyjny w pełni za nami i adopcje ruszą pełną parą.

Radek Pocisk

Radek Pocisk zapukał do okna naszej kuchni około 22:00 we wtorek 28.08.2012. Machał łapkami i próbował wskoczyć przez ucholone okno znajdujące się co prawda na parterze ale w odległości około 2 metrów od ziemi, tak więc kociak utknął przestraszony na naszym parapecie pomiędzy kratami a szybą usiłując dostać się do środka. Widocznie słyszał, że właśnie pod tym adresem znajduje się świetny dom zastępczy dla kotów;) Natychmiast zorganizowałyśmy akcję ratunkową. Kilkumiesięczny kociak zaraz po przyniesieniu do domu poczuł się jak u siebie, zaczął penetrować wszystkie kąty i z ogromną ciekawością zareagował na naszego innego tymczasowego kota Justyna (kota zen, dla którego szukamy spokojnego domu). Justyn nie krył zdziwienia pojawieniem się przybysza ale od razu zajął się kociakiem pokazując mu gdzie jest jedzenie, a wkrótce pokazał również jak się sprawy mają w kwestii obsługi kuwety:) Maluch otrzymał imię Radek (skrót od Rademenesa) i nazwisko Pocisk z racji prędkości jakie jest w stanie rozwinąć. Czekamy na informację o tym czy ktoś kociaka poszukuje(miał na szyi srebrno-czarwoną obrożę z dzwoneczkiem).Jeżeli nikt się po niego nie zgłosi, będziemy szukać dla niego domu. Kociak jest przeuroczy, nadaje się do rodziny z dziećmi, można go spokojnie wyprzytulać i wymiziać – maluch nie drapie, czasem lekko ugryzie. Jest bardzo żywiołowy, potrafi bawić się kilkoma zabawkami naraz, co dosyć komicznie wyglada. Jest wszędobylski, bardzo przyjazny i ciekawski. W nocy jest bardzo praktycznym, mruczącym termoforem grzejącym stopy.

Justyn – kot zen

Justyn – kot zen, jest już po drugim szczepieniu (u pani weterynarz zachowuje się bardzo spokojnie i nie ma pretensji w związku z zabieraniem go na tego typu wizyty). Kot zen miał ostatnio kilka atrakcji, w domu gościła odnaleziona po brawurowej akcji kotka Matka Galwaniczna, której był bardzo ciekawy ale która niekoniecznie chciała się z nim zaprzyjaźniać. Justyn cierpliwie i nienachalnie czekał na jej względy i towarzystwo – do końca pobytu Matki niezadowolonej z obecności innego kota –  Justyn schodził jej z drogi, zdarzyło się jednak, że kilka razy spali sobie razem słodko na kanapie (podejżewam, że Justyn wszedł na kanapę zaraz po tym jak matka zasnęła;) i nie zauważyła jego podstępu). Po powrocie Matki Galwanicznej do domku Justyn chodził kilka dni smutny i markotny, widocznie mimo nieczułości kocicy bardzo ja polubił.  Wystarczyło jednak trochę głaskania, przytulania, gry w piłkę papierową kulką (lub gumką do włosów, za innymi zabawkami średnio przepada) i kot odżył. Znowu zaczął majestatycznie przechadzać się po domu, zajmować 90% łóżka i nadstawiać głowę do głaskania w bardzo zabawny i charakterystyczny sposób „A teraz mnie głaszcz człowieku. Jeszcze. Teraz po lewej, i po prawej…”.

Dorotka

Na swoją wielką szansę i najwspanialszy z domów czeka także Dorotka. Sądząc po zdjęciach, to dziewczyna robi sięcoraz okrąglejsza na zimę J Oto jak o pieknej mówi jej DT:

Dorotka ciągle czeka… Czeka, leniuchuje, rozrabia i pięknieje, choc niektórzy mówią, że robi się z niej pączek w maśle ;) Może przydałby się jej jakiś aerobik albo pilates, pomyślimy o większej ilości ruchu dla kiciuni. A może jest ktoś kto dostarczy Dorotce solidnej dawki ruchu? :) Puszysty czyścioch Dorotka czeka z całym zestawem zabawek :)


Bezik i Skrzat

A teraz kilka slów od Izy, czyli DT mojego kochanego Bezika:

Bezik ostatnimi czasy postanowił się otworzyć emocjonalnie. I tak, obok Pasibrzucha pojawił się jeszcze Pan Pieszczoch. Jest skrajnie zafiksowany na punkcie głaskania, drapciania, przytulania… o właśnie, tego ostatniego najbardziej. Zmuszoną zostałam do ustawiania budzika pół godziny wcześniej niż normalnie, żeby mieć 30minut zapasu na wymizianie grubasa. Bezczelnie przesuwa się ze swojego miejsca w nogach łóżkach do góry, do góry (chociaż wiadomo mu, że nie wolno!) i pcha się całym swoim brzuszydłem do twarzy. Ociera pyszczkiem o policzki, nos, brodę, cokolwiek znajdzie. Odpędzony wraca po chwili, żeby jeszcze głośniejszym mruczeniem zdradzić swoje nadejście.

Poza tym miewa głupawki-biegawki, kiedy całe mieszkanie trzęsie się w posadach bo wielka kula futra BIEGA.
Tęsknił kilka dni za Skrzatem, która pojechała do nowego domu. Płynnie przechodząc do Skrzat – zamieszkawszy z kotką też Koteryjną zmieniła imię na Wena. I jest bardzo zadowolona. Błyskawicznie zaaklimatyzowała się w nowym miejscu i już, po ledwie dwóch tygodniach, możemy być świadkami wzajemnej kocio czułości prezentowanej wylizywaniem łebków. Tej to się poszczęściło! Bezikowi też się kiedyś uda.

Czyli trzymanie kciuków za tą adopcję się opłaciło. I nie powiem wcale „a nie mówiłam” co do słuszności wybory Sochaczewa, jako dobrego kierunku dla Skrzata. Iluzja wygląda na całkiem dobrze rozpieszczonego koteczka :) (tylko tam mandaty dają!)

(na ostatnim zdjęciu Skrzat już z nowym imieniem – Wena i w nowym domu, ze swoją przyszywaną siostrą Iluzją).

Blue

I na koniec moja własna księżniczka, Rusałka z problemami – Blue.

Raz jest lepiej, raz gorzej. Jak trzeba obciąć pazury, to jest wrzask, bo człowiek na rękach trzyma i potem kot przez dwa dni jest wielce obrazony na człowieka. Pogłaskać daje się przy karmieniu i czasami W. może do niej podejść i pogładzić grzbiet – trzeba tylko pamiętać – NIE TYKAĆ USZKÓW! Blue robi wolniejsze postępy niż na początku, ale i tak w porównaniu ze stanem w jakim do nas trafiła jest super. Prawdopodobnie nigdy nie będzie typowym pieszczochem, ale na drugiego kota (kota widmo) nadaje się idealnie. Wykazuje również wielki instynkt macieżyński do maluszka, którego przygarneliśmy ok. tygodnia temu. Maluszek też będzie po naszym powrocie z urlopu szukał nowego domku, więc jak ktoś szuka ok. 2 miesięcznego rudzielca, Dropsik odpowie na wszystkie maile.

Moja poprzednia tymczaska – Kropka mieszka już w swoim własnym domku pod Olsztynem i ma do swojej dyspozycji przekochanego kocura Kropka. Dla takich adopcji naprawdę warto być domem tymczasowym.

(zdjęcie zakoszone z FB nowego domku Kropki – normalnie księżniczka z niej się zrobiła)

Tak więc wrześniu, bądź obfity w udane adopcje. Bo trochę dobrych wieści potrzeba, po całej ilości kociego nieszczęścia wakacyjnego.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Adopcje, Domy tymczasowe, Opieka. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>