Weekendowe wieści z domów tymczasowych – 30.10.2011

Ten tydzień obfitował w wydarzenia:

MATKA GALWANICZNA

Matka Galwaniczna wreszcie przeszła zabieg sterylizacji. A zatem,  Bateryjki to jej ostatni (ciekawe czy pierwszy?) miot, jedyna taka okazja :)
Matka po operacji czuje się dobrze, nie dała na siebie założyć kaftana, a kiedy wreszcie się to udało – od razu z niego wyszła. Jeszcze kilka dni rehabilitacji i czas zacząć ją ogłaszać.

DORCIA

Dorcia trafiła do domu tymczasowego do p. Ani
Dorcia ma się jak najlepiej Zawsze chętna do zabawy i głaskania Dziś w nocy przyatakowała moją rękę i domagała się głasków :) Poszły już dzięki niej 2 wędki do zabawy Jest ciekawa wszystkiego co dzieje się w domu od prania do zakładania butów Zachowuje się jak kociak :) Gdy wszyscy zajęci i nie może nikogo namówić do zabawy znajduje papierek, śrubkę i łobuzuje sama :) Rano (jak już pisałam na fb) gdy dzwoni budzik nie mam szans na drzemkę bo odrazu wskakuje na łóżko i mruczy do miziania :) hehe Dorcia ma u nas ksywę ”Dobra” Tak kontaktowego kota nie spotkałam nigdy

Solidny boczek Dorci

Dorcia poluje ;-)

Franca dominuje nad Dorcią Nie pozwala wskakiwać na parapet i patrzeć na podwórko To Francy miejsce Lucynka ma sztame ze świnkami i jak tylko Dorcia się za bardzo nimi interesuje to od razu dostaje po uchu :) Franca odwrotność ”Dobrej” (nie znaczy że zła) stateczna kotka na wszystko ma czas i musi się nad wszystkim poważnie zastanowić; czy chce być głaskana, czy ma spać na łóżku czy kanapie, czy patrzeć przez okno w kuchni czy w pokoju, wyjątek stanowi miska ona zawsze ma ochotę coś przekąsić ;) Jednym słowem Kotka-Filozofka :)

Franca-Lucynka

Franca, że pozwolę sobie przypomnieć, też miała być tymczasem p. Ani – a została na stałe, co w poprzednim tygodniu zostało potwierdzone zawarciem umowy adopcyjnej ;)

BOMBOWIEC I MIGOTKA

W domu tymczasowym p. Justyny zaś bezzdjęciowo, na razie. Opisowo zaś tak:

Bombowiec je jak szalona, wcina wszystko, co znajdzie na swojej drodze: gotowany ryż (bezmięsny!), zakalec drożdżowy, który miał być ciastem, bułki pszenne z solą, kanapki z mojego talerza, zjada wszystko z psiej miski, za moment zje psa. Rozważamy zmianę imienia na Buldożer. Po kocim katarze ani śladu. Została w tym tygodniu zaczipowana i przebiera nóżkami, ruszając już do własnego domku.

Migotka dochodzi do siebie powolniej, ma normalny apetyt, je nadal tylko puszki, ale próbuje też suche jedzenie, wciąż jeszcze jest bardzo chudziutka i słabiutka. Dużo śpi, głównie w moim łóżku. Jest kotką bardzo lgnącą do człowieka.

PAPIAKI

Zaś z placu boju w oswajaniu dzikuska i walki z Grzybowcem piszą tak:

Papki mają się całkiem dobrze. Ostatnio chłopcy odkryli, że można się lać przez kratki i z przyjemnością korzystają z tego sposobu na zabawy Mały kocha nieustająco, a poza tym sporo czasu spędza przy ciepłych rurach w łazience. Duży wszedł ewidentnie w etap „bardzo chcę, ale to jest cały czas silniejsze ode mnie” czyli i chce, i się boi. Jak tylko pojawiam się przy klatce to miota się i drepcze tam i z powrotem do budki i od budki, do brzegu klatki (czyli mnie), od brzegu klatki (czyli mnie)… w oczach strachu brak, ogon do góry podnoszony jak tylko pojawia się jedzenie – może już zbliża się czas wolności…

Mały pozuje

Duży nie przepada za zdjęciami

Pazurro!

Wpadł na drinka

BEZIK

I nasze oczko w głowie, tymczas Beaty - Bezik

Troche ostatnio mniej żywe nasze sreberko i strasznie smutne. Przybiła go Arnoldowa adopcja(przy okazji której dowiedzielismy sie ze nie ma nic przeciw podrośniętnym dzieciom – dał sie nawet poglaskac). Przez dwa pierwsze dni więcej spał, mniej go interesowało jedzenie (powiem wiecej nie kończył śniadania co się wcześniej nie zdarzało ..NIGDY!!) i  nawet zabawki porzucił na rzecz zwiniecia się w czarnobiała kulę naparapetową. Dużo czasu spędzał też wgapiając się w okno. Na szczęście Beziowa apatia znika, znów gania za piłką… jeszcze trochę i się aportować nauczy żeby nas zachęcić do wspólnej zabawy. Czasami przypomina bardziej psa niż kota, śpi na podłodze jak pies, albo w nogach łóżka, szaleje za psia karmą którą bardzo skutecznie (o ile nie stoje nad nim) kradnie psu który chętnie się dzieli z miski (kanapki z dżemem też kradnie – trzeba uważać przy sniadaniu :) ), wywala brzuch do głasków i czeka pod drzwiami nawet wtedy kiedy idę tylko do łazienki. Robi sie też coraz odważniejszy jak ktoś obcy przychodzi do domu, chociaż dalej jest niepewny czy ten duży nieznajomy przypadkiem nie zrobi mu krzywdy. Chciałby już znaleźć swój dom, bo z rezydentem kompletnie się nie dogadał i toczą bitwy o.. wszystko. Załamuje mnie tylko fakt, ze Beziowi nie da rady zrobić dobrego zdjecia do ogłoszeń z bliska bo od jakiegoś czasu niemal natychmiast leci do ręki, ociera się, albo przewala na plecy :)

STEVIE

A na koniec Stevie, który coraz poważniej potrzebuje domu, bo zdecydowanie ludzie to jego największa miłość i hobby:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Adopcje, Domy tymczasowe, Ogólne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>