Weekendowe wieści z domów tymczasowych – 27.11.2011

Czas na nowe wieści, a tych multum!

Zaczynając od najradośniejszych:

Dorcia znalazła dom! Zostaje u siostry p. Ani na stałe i na zawsze. Dogadała się z psem, drugiego toleruje, a przy tym jako łapacz myszy okazuje się niezastąpiona. Gratulujemy!

Becia również znalazła swoje miejsce na ziemii.  Zamieszkała wraz z kotkiem Felkiem, który rozpaczliwie potrzebował towarzystwa. Felek jest jednookim piratem, ale Becia wciąż walczy o oczko i potrzebuje kciuków a konto szybszego gojenia rogówki :)

Żeby zaś nasz DT u pani Kasi się nie nudził, następnego dnia po oddaniu Beci pojechała już do niej następna buraska, piękna Wiera. Z tego co wiemy, to pierwszego dnia Wiera wykon certowała się pod oknem, ale już następna noc była spokojna.

Wiera pokichuje od wyjścia z Koterii, ale jak wygląda opieka medyczna nad kotem w domu tymczasowym  dowiemy się pewno już za tydzień.

Zapewne nie jeden z czytelników zastanawia się jak tam Bezik.

Otóż tak pisze Beata:

Z Bezikowego tymczasowania po raz ostatni prawdopodobnie zdajemy relacje. Chłopak całymi dniami grzeje tyłek w kuchni przy kaloryferze, bo tam najcieplej. Jesienne klimaty za oknem nie bardzo mu odpowiadają chyba bo zrezygnował z obserwowania świata przez okno jak to czynił od pierwszego dnia u nas. Wraz z rezydentką Bellą vel. Teguillą wymyślił grę w „turlanie psiego chrupka” czym doprowadza do szału psinę która musi szukać swojej karmy po całym domu.

Co poza tym? Po za tym Bezik czeka..bardzo niecierpliwie czeka na.. jeszcze nie powiemy na co:))

Kogoś ciekawi na co czeka Bezik? Ha! Wszyscy wstrzymujemy oddech.

Natomiast Beata z tego wstrzymywania oddechu nie wytrzymała ostatnim razem będąc w Koterii i pękła – czyli złamała się, czyli wzięła na tymczas Braci Arrr! Archibalda i Arthura. Wielkie to szczęście, maluchy już długo siedziały w klatce i nawet dorzucanie orzecha włoskiego nie pomagało na rosnącą nudę.

Dorotka pokazała się ostatnio na kontrolę łapki, gdyż pojawiła się tam niepokojąca zmiana. Diagnozujemy na razie, ale Dorotce zdaje się to nie przeszkadzać. A dodatkowo, miałam okazję zobaczyć pięknie odkarmioną i odchuchana kociczkę :)

Oddając głos p. Oli:

Witamy :) Donosimy, że Kotka Dorotka z całą pewnością jest już kotkiem domowym i chyba nikt nie uwierzy, że ma działkową przeszłośc. Przeżyliśmy w tym tygodniu obcinanie pazurków, nie obyło się bez awantury i chwilowego obrażenia na cały świat, ale pierwszy raz mamy za sobą. Dorotka większośc dnia zajmuje się spaniem, później myciem, jedzeniem i tak w kółko. W między czasie pozwala się głaskac i miziac. a apetyt to ma taki, że pewnie zjadłaby konia z kopytami, gdyby tylko miała taką możliwośc :) Pozdrawiamy

Któż tam za rogiem się skrywa? Toż to posiadacz grzyba :)

Delikatny żart, a tak poważnie to Papiaki wkroczyły na nowy etap życia, o czym opowiada p. Kinga:

Po 10 tyg. Duży wyszedł na wolność! Obydwa Papiaki są przeszczęśliwe – odrabiają wszystkie zaległości w zabawach, biegi i zapasy trwają właściwie bez końca. Duży jest jeszcze przestraszony – choć po jednym dniu zaczął wychodzić ze znanego mu i bezpiecznego dużego pokoju. Kontynuujemy sesje głaskania – żeby do nich doszło musimy odprawić cały rytuał – czyli najpierw głaskacz czołga się na kolanach za Dużym żeby go złapać, a potem Duzy po prostu kładzie się pod kaloryferem i czeka aż się go weźmie na ręce. Ale jak już na nich jest to wcale nie zamierza schodzić!:) I może być głaskany i głaskany i głaskany… Ale najważniejsze jest to, że ani myśli chować się do kanapyJ Mały jest jego przewodnikiem w nowym świecie – uczy go, że podczas przygotowywania kociego śniadania należy siedzieć na stole w kuchni (dla odważniejszych jest opcja blat), że po śniadaniu trzeba sprawdzić czy coś przypadkiem nie zostało do wylizania, że rano trzeba koniecznie przyjść do sypialni żeby się razem z ludźmi budzić (choć Duży jeszcze nie ma odwagi żeby wejść na łóżko) i z pewnością uczy go też mnóstwa innych rzeczy, ale na większość z nich Duży jeszcze nie ma odwagiJ

Zaś w tym czasie Matka Galwaniczna

Hej, w zalaczniku zdjecie z porannej zabawy matki. Ogolnie matka nadal ma sie badzo dobrze. Przyzwyczaja sie do bycia jedynym kotem w okolicy (molly jest na okresie probnym w potencjalnym domu stalym). Humor i apetyt jej dopisuja. Rano jest skuteczniejsza od budzika ;). Slowem okaz zdrowia i kociego temperamentu. Jeszcze tylko szczepienie i bedzie gotowa do adopcji :). Pozdrawiam, Ola

Zapraszamy też na wydarzenie koteńki coraz bardziej kulkowatej :): https://www.facebook.com/event.php?eid=261016773946639

Pozostając zaś niejako w temacie zbiorniczków na energię:

W moim domu, ponoć tymczasowym, jednego kota zabrakło.

Ale jest to powód jak najbardziej do radości, wyjechała Anoda po długiej wizycie przedadopcyjnej i bardzo miło spędzonym czasie z p, Kasią. Andzia trafiła do podobnego jej burego Kocurka Mańka :) I smutek i radość ogromna, przy czym radość większa (zwłaszcza na pyszczku HerrMessa)

Została więc trójka Bateryjek i od przyszłego tygodnia Amper już chyba też wystartuje w adopcjach. Electra była troszke zmartwiona brakiem Andzi, ale reszta rodzeństwa nie zauważyła różnicy. Przy czym Volta wyrasta na okropnego pieszczocha!

Bateryjki potrzebują domów jak najszybciej, są w najpiękniejszym wieku psocenia i odwagi i spryciulstwa i wszystkich innych wścibstw kocich, aż szkoda przegapić taki okres ich życia :)

Herrmessem zaś udajemy się w nadchodzącym tygodniu na USG i wtedy będziemy wiedzieć więcej i o stanie wątroby i o tym przeklętym kamieniu w pęcherzyku żółciowym…

Pojawia się też kolejny kot tymczasowany, a przy tym debiut następnej prywatnej placówki tymczasującej – u kolejnej p. Oli. I jak się w tym nie zgubić?

Do p.Oli trafiłą Audiencja i szybciutko została przemianowana na Polę. Już po kilku dniach spróbowała dogadać się z zrezydentem Bemolem i jakoś znieść matczyne zapędy Miry… Świetna kotka do domu z psem :)

O, i wieści z ostatniej chwili! Umcy

k Bumcyk pisze: Stevie wczoraj pojechał do nowego STAŁEGO domu:) Odważnie wkroczył w nieznane mu progi. Pozwiedzał, po czym wlazł nowej Pani na ramiona, usadowił się wygodnie i już nie chciał zejść…:) Kot rezydent nie był specjalnie zachwycony nowym towarzystwem. Ale będzie musiał się przyzwyczaić:) Od jakiegoś czasu miał ponoć coś na kształt choroby sierocej po stracie towarzyszki, źle znosił samotność. Myślę, że ze Steviem się polubią.. mają coś wspólnego: Stevie nie widzi na oba oczka a jego kumpel na jedno:)) Z Panią Bożenką podpisałam umowę adopcyjną. Będąc u niej w domu sprawdziłam zabezpieczenia okien – mogę pochwalić – dom dobrze przygotowany dla kociaków. Opiekunka zna się na rzeczy. Przemiła osoba:) Życzę Steviemu powodzenia i zostajemy ze Steviem w kontakcie:) PS. Dodam jeszcze, że moja ślepota przez ostatnie 2 miesiące zmieniła się nie do poznania. Po kichaniu nie ma śladu. Oczka wyglądają dobrze. Nawet głos mu się zmienił (wcześniej był taki zachrypnięty). Przytuło nam się troszkę a futerko jest gładkie i puszyste:)

Lepiej chyba dzisiejsze wieści kończyć się nie mogą, prawda?



Ten wpis został opublikowany w kategorii Adopcje, Domy tymczasowe, Ogólne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>