Weekendowe wieści z domów tymczasowych – 06.11.2011

Kolejny tydzień za nami.

MATKA GALWANICZNA

P. Ola tak pisze o mamie Bateryjek:
Matka Galwaniczna ma sie bardzo dobrze. Po zabiegu zachowuje sie tak jakby zupelnie nic sie nie stalo: biega, skacze, dokazuje. Goscmi, ktorzy ostatnio pojawili sie na kolacji absolutnie sie nie speszyla. Razem z kolezanka z DT ladowaly sie im na kolana, chociaz byly ciagle czujne, bo ogonki chodzily. Matka Galwaniczna jest bardzo zywilolowa (co widac na zdjeciach) i towarzyska. Przyszly dom staly musi na pewno byc bardzo zabawowy ;). Widac, ze wczesniej wychodzila z domu, bo wciaz ja bardzo interesuje co sie dzieje za oknem (zdjecie) i wystaje przy drzwiach.

BATERYJKI

Pozostając zaś  temacie Bateryjek:
U nas szaleństwo kompletne, Hermes niemalże decyduje się na kroki samobójcze, byleby od maluchów się uwolnić, te zaś coraz odważniejsze (również w stosunku do Dużego Kota). Kiedy Hermiś się odwraca ni chwili spokoju nie ma, bo od razu podbiega któraś z Bateryjek i trzas go w ogon. Duży Kot tego nie lubi…
Anoda nauczyła się wskakiwania na samą górę szafy, Volciszcze zaś postanowiło się oswoić i nawet teraz piszę to mając wszystkie cztery kocięta na kolanach (żegnaj słodki czasie, kiedy była ich „tylko” trójka). Electra wciąż pięknieje,Amper zaś ciągnie nosem i chrumka przez sen.
Bateryjki wchodzą już na portale adopcyjne, prosimy więc o szybką decyzyjność w ich zakresie :)




Wróćmy do tematu kotów dorosłych, ale pozostańmy w temacie B:

BEZIK

Bezik ma się świetnie, poza rozwijaniem talentów lingwistycznych(filmik już jest na YT MrMruu), podskubywaniem psiego ogona(filmik wkrótce)  i mordowaniem pluszowej żaby (już nie będzie filmu bo żaba sie ledwo trzyma)  jest jak zwykle Bezikowo głodny (czyt. Wiecznie głodny ), Bezikowo wesoły (czyt. Znęca się nad zabawkami na szczęście tylko nad nimi J i wszędzie go pełno ), Bezikowo mruczący(czyt. Od rana do wieczora odpalony tryb „mrrruczyymy”). Mruczy czekając na jedzenie, idąc, gapiąc się na nas, na okno, na ścianę, siedząc, ocierając się…
Mruczenie ostatnio jest u niego permanentne krótko mówiąc. Jest też Bezikowo kochany (czyt.  Czuje potrzebę na kilkanaście sposobów dziennie okazać jak bardzo lubi opiekunów  J ), chociaż do obcych wciąż jeszcze nie bardzo przekonany, postępy czyni wyraźne z każdą wizytą. Jeśli o sprawy kuwetkowe chodzi, pięknie korzysta nawet z naszego nowego nabytku, czyli kuwety krytej (odważniak wszedł pierwszy przecierając rezydentom szlak J ) ,niestety troszkę zdarza mu się czasami wciąż zgubić.

PAPIAKI

Maluchy zaś nasze Coraz Mniej Zgrzybiałe, Papiaki:

Duży ma już wyraźnie dość siedzenia w klatce. Nudzi się i bardzo by już chciał pobiegać z Małym. Za każdym razem kiedy wchodzę do pokoju wita mnie mina pt. „Ej, co robimy?” Sznurek, którym się bawimy został skrócony o połowę i Dużemu nie przeszkadza, że moja ręka jest cały czas w klatce, wywala się brzuchem do góry atakując zabawki. Ośmielił się już na tyle, że podchodzi bardzo blisko i mnie wącha, a nawet bawi się zapięciami od swetra. Na razie podchodzi na krótko, jeden gwałtowniejszy gest powoduje, że odchodzi na środek klatki, ale od razu wraca.
Mały gubi zęby. Odkrył łóżko, na którym uwielbia się wylegiwać. Odkrył też, że jak się wrzeszczy z zamkniętego pokoju o godz. 5.30 rano to czasem go nawet otwierają i można pobiegać po mieszkaniu – od razu jest bardziej interesująco. Jest małym żarłoczkiem, który buszuje po kuchni bo zdecydowanie lepiej smakuje to co kradzione niż to co we własnej misce. A poza tym gada, gada i gada.
Obydwaj już są bardzo zmęczeni kąpielami antygrzybowymi… Histerie nie mają końca, na szczęście nowych ognisk grzybowych brak – zaleczamy to, co już jest!

DOROTKA

I wieści z domu tymczasowego debiutującego – od p. Oli, która zdecydowała się pomóc kotce Amber, kici z pozytywnym wynikiem białaczkowym. Jak to stała się Kotką Dorotką:
Witam, może zacznę od tego, że kiedy brałam Kotkę z Koterii, Ewa nie pamiętała jak ona została nazwana, więc ja mówię na Nią Dorotka :) Później odnalazłam ją w albumie Koterii jako Amber, ale dla mnie jest raczej Dorotką :)
Dorotka już się zadomowiła, oswaja wszystkie „zabawki”, które jej podrzucamy, zapoznaje się ze sprzętami domowymi (łącznie z patelnią, która dziś w nocy z wielkim hukiem spadła z kuchenki, trudno stwierdzic kto był bardziej przestraszony, my czy ona, ale Dorotka miała wielkie zdziwione oczy), dystans trzyma do pralki, bardzo dziwi ją ten sprzęt. Sama znajduje sobie zajęcie, już wie, że na nudę najlepsze jest „mordowanie” dywaniku czy znęcanie się nad krecikiem. Przypadkiem odkryliśmy, że skarpetka to jej ulubiona zabawka, teraz ma już swoją własną :) w tym tygodniu uczyłyśmy się siedzenia na kolanach. Najpierw Dorotka nie bardzo wiedziała jak „to” się robi, ale później jakby zrozumiała i sądząc po minie, nawet jej się podobało. Treningi będą trwały kiedy tylko Dorotka przejawi chęc dalszego doskonalenia tej sztuki :)

Koty jak najbardziej do adopcji :) W domach tymczasowych jeszcze:
Migotka – która wciąż się leczy z kociego kataru,
Becia – walcząca o uratowanie chorego oczka,
Dorcia – której losy są jeszcze „pozytywnie niepewne” i podobnie Stevie – o którym nie zapominamy, a ściskamy kciuki :))))
Zapraszamy do komentowania, do adopcji, do czytactwa ;-)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Adopcje, Domy tymczasowe, Ogólne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>