Weekendowe newsy z domów tymczasowych 13.11.2011

W ten pochmurny, zimny i bezsłoneczny dzień zapraszamy do wzięcia kubka z herbatą w dłoń i poczytania co tam w naszych domach tymczasowych. Napomknę tylko, że kot nakolankowi na jesień to cudowna sprawa (napomykam czwórkę maluchów trzymając na kolanach).

PAPIAKI

Dziś zaczniemy od wieści Papiakowych, zwłaszcza że za tydzień komentator wyjeżdża :(
I wszystko jasne. Nie chodzi wcale o to, że Duży nie lubi serialu „Dexter”. On po prostu, w czasie sesji głaskania, wymaga od głaskacza całkowitej, 100-proc uwagi!:) Kiedy głaskacz skoncentrowany jest na nim absolutnie to wtedy Duży wchodzi po nim wysoko, aż pod szyję i mruczy najgłośniej jak się da. Wystawia do głaskania brzuch, pręży łapki i paluszki, patrzy w oczy, a nawet pozwala się całować (bo normalnie to takie „wyskoki” traktuje z odrazą ;) ). Ostatnio nawet posunął się do zrobienia z głaskaczem „nosków”! Umie też być asertywny – jak głaskacz zbyt intensywnie wybałuszał na kota oczy to dostał w nos! Łapką z pazurkami schowanymi – oczywiście. Duży uwielbia jeść – poranną porcję saszetki wita roztańczony, wspinając się po szczebelkach klatki, w piruetach, z ogonem do góry. A poza tym zaczął gadać! Na razie trochę pod nosem jak jest rozbawiony, ale może niedługo dowiemy się od niego czegoś interesującego…

A Mały korzysta z przywilejów kota domowego. Całe dnie w pościeli, czasem małe tete a tete z rurami w łazience lub w kuchni, odwiedziny u Dużego w klatce, solarium w sypialni, wylizywanie talerzy i spijanie z kubków w kuchni różnych pyszności, picie wody ze zlewu, asystowanie ludziom w łazience, przy komputerze, przy gotowaniu i w różnych innych czynnościach :) A przy tym wszystkim jest absolutnie uroczy i paaatrzy przymilnie tymi swoimi wielkimi oczyskami zielonymi…

Dusz groźny!

po kąpieli obowiązkowo solarka!

zabawa

DORCIA

Coraz lepsze zaś wieści dochodzą nas z domu tymczasowego Dorci
Nasza Dorcia kochana :)
Nie lubi ona psów oj nie lubi a szczególnie naszej poczciwej Ściemy (amstafowaty mieszaniec) Żyją sobie pod jednym dachem jak pies z kotem z tym wyjątkiem, że Ściema ja uwielbia i chciałaby już się z Dorcią pobawić, pomiziać, poprzytulać ale Dobra Dorcia skutecznie odstrasza ją głośnym warczeniem i ostrymi pazurami. Myślałam że to koniec-nie dogadają się. Jednak gdy domownicy przestali ingerować w ich znajomość problemy wszystkie zniknęły Dorcia chyba zaczęła lubić Ściemę :):):)
Chodzi teraz Dobra i gada do wszystkich po kociemu Uwielbia być w centrum uwagi Uwielbia siedzieć w kuchni na stole Uwielbia polować na myszy polne (ostatnio upolowała jedną by podzielić się nią z moją przerażoną familią )
Dobra Dorcia siedzi teraz u mojej mamusi i jest jedynym kotem na włościach ze wszystkimi oczywistymi z tego względu przywilejami :) Musi dzielić się przestrzenią tylko z 2 psami i jedną rybką (jej prywatnym telewizorem:) oraz 3 (teraz już 2) polnymi myszami. Liczba myszy stale jest uaktualniana.
Uroczyste podpisanie papierów nastąpi 15.11.2011r :)

Dorotka zaś wpływa niezwykle inspirująco na swój dom tymczasowy – podejrzewam, że każdy poeta powinien mieć taką swoją Dorotkę.
Mieszka Dorotka w tymczasowym domu,
nie daje za bardzo w nim pospac nikomu,
typowo dla kota buszuje od rana,
nie boi się zbudzic tymczasowego „pana”.
Duży apetyt, saszetki zajada,
ale suchego też sporo zjada.
Lubi mizianie i czułe głaskanie,
jednak raczej na swoje wezwanie.
Parapet zdobywa, wypatruje ludzi,
takie czekanie jej się nie nudzi.
Nie ufa jeszcze tak całkowicie,
ale prosi o szczęśliwe życie. :)

Kotka Dorotka vel Amber otwiera się na nas coraz bardziej, zdarzyło się, że w nocy postanowiła wskoczyc na moje łóżko, wcześniej tego nie robiła. I coś z czego najbardziej się cieszymy- nie reaguje nerwowo na każdy głośniejszy dźwięk, jest coraz spokojniejsza. Poza tym zaczęłą grymasic przy jedzeniu, chyba ją trochę rozpuściliśmy, ale myślę, że to najlepszy dowód na to, że Dorotka stworzona jest do mieszkania w domku, rozpieszczania i kochania :)

Aha, dom tymczasowy chciał sprawdzic czy Kotka Dorotka, podobnie jak przefajny Bezik, lubi głaskanie po brzuchu :) Dom tymczasowy został za ten głupi, w mniemaniu Dorotki pomysł, skarcony pacnięciem łapką i teraz już wie, że Dorotka to taki „nie tykaj mego brzucha” kot :) a może jeszcze za wcześnie na takie pieszczoty? :)

Ciekawosc (bo ktorego kota pralka nie ciekawi - przyp. red.)

nostalgia

odpoczynek

W kąpieli

Agresja w wydaniu dorciowym

BEZIK

W domu tymczasowym Bezika zaś cisza zapadła – przed burzą? Przed innymi wydarzeniami? Czekamy spokojnie hamując rosnące zaciekawienie.

BERCIA

Pozostaje nam Becia jeszcze, która niedawno wyprowadziła się do DT, a już tam robi postępy:

Kicia jest ciagle przerażona, ale jest stała poprawa w zachowaniu.  Po jej zachowaniu wnioskuję, ze to jednak człowiek ją skrzywdził.  Ciągle się chowa, ale jak ją posadzę na kolana to mizia się jak wariatka.  Na sofie zaśnie jak ją opatule kocem.  Chociaż w tej chwili chyba zaśnie na kocu.

Są w mieszkaniu ślady jej nocnego brykania:  dywanik z przedpokoju przemieścił się do kuchni :) , a dziś rano znalazłam zamordowaną chusteczkę higieniczną.

HERRMESS

HerrMess zaś choruje, nie wiem czy z samej złości na Bateryjki, czy ze starości (ile ten kocur może mieć lat?), czy z czegoś jeszcze. Niby jest mniej żółty, ale wyraźnie odlicza godziny do momentu,w którym Bateryjki opuszczą dom.

BATERYJKI

Bateryjki zaś są w wieku eksploracyjnym. Wszystko jest warte zabawiania się tym, szaleńśtw, gonienia i napieprzania po ścianach. Przy czym przez tydzień mojego urlopu urosły okrutnie. Walczymy jeszcze o dobrą konsystencję kupy (problem znany każdemu mającemu kontakt z maluchami :P), natomiast odwaga, przymilność i spanie pod kołdrą (w wypadku Ampera) na najwyższym poziomie.

MATKA GALWANICZNA

Pozostając w temacie akumulatorków, Matka Galwaniczna

Matka Galwaniczna jest w doskonalej kondycji i polublila ostanio wanne. Ogolnie lazienke. Nic dziwnego, w koncu to najcieplejsze pomieszczenie w domu. Ponadto lubi popijac swieza wode z kranu. Byly to raj gdyby nie to, ze co jakis czas w jej wannie kapie sie jakis czlowiek. Potem wanna jest calkiem mokra. Matka sama czasem sama podchodzi blisko wody (chyba odzywa sie w niej tygrysia dusza), ale na kapiel jeszcze sie nie zdecydowala.


I tyle na dzisiaj :) Zobaczymy, które z kociąt w tym tygodniu znajdą swoje miejsce na stałe. Zapraszamy do komentowania i zadawania pytań! :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Adopcje, Domy tymczasowe, Ogólne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>