Tworki wciąż niezamknięte

Poprzednim razem to był plac budowy - teraz pięknie odnowione budynki szpitala.

Poprzednim razem to był plac budowy – teraz pięknie odnowione budynki szpitala.

Ewa nie lubi pozostawiać niedokończonych spraw. Przyszedł więc czas powrotu do łapania kotów w Tworkach w Pruszkowie. Poprzednim razem nie udało się złapać jednej czarnej kotki.
Ale to nie po nią Ewa wróciła – jeszcze nie tym razem. Ktoś zdążył na terenie szpitala podrzucić m.in. burego kocura oraz kotkę w ciąży – a ta zdążyła już powić czworo kociąt.
Zima w Tworkach była okrutna. Jeden kot zginął pod spadającą z dachu śniegowo-lodową czapą. :(
Ale kociaki podrzuconej kotki jakoś przetrwały i już dorosły do sterylizacji.

Wielkie manewry.

Wielkie manewry.

Ewa, z pomocą pani Małgosi – opiekunki kilku stad kotów (stad jest wiele, każde dokarmiane jest przy innym oddziale, przez różne karmicielki) – złapała wczoraj 5 kotów.

"Edek, jak tam wlazłeś? Potrzebujesz może szczoteczki do zębów?" "Eeee, za dwa dni wrócę. Szkoda zachodu. Pilnuj stada." "To do czwartku, Ed! Trzymaj się, stary." "To tylko do Koterii. Każdy musi to przejść, nie ma co brać do głowy. Narka, Stasiu."

„Edek, jak tam wlazłeś? Potrzebujesz może szczoteczki do zębów?”
„Eeee, za dwa dni wrócę. Szkoda zachodu. Pilnuj stada.”
„To do czwartku, Ed! Trzymaj się, stary.”
„To tylko do Koterii. Każdy musi to przejść, nie ma co brać do głowy. Narka, Stasiu.”

 

 

 

I cóż, będzie do złapania chyba jeszcze z 5. Teren szpitala to dość dobre miejsce dla kotów. Są zadbane, odkarmione, sukcesywnie sterylizowane. I oczywiście znajdują się tacy „dobrzy ludzie”, którzy podrzucają tam wciąż nowe koty. Bo przecież skoro karmicielka może wykarmić dziesięć kotów, to wykarmi i jeszcze jednego…

Oczywiście żadnego takiego podrzucającego nie obchodzi, że panie karmicielki wydają na kocie jedzenie bardzo poważną część swoich dochodów; i że karmienie zajmuje im dużo czasu.

Złapany

Złapany

Idziemy o zakład, że podrzucający innym niesterylizowane koty są całkiem z siebie zadowoleni i pewnie jeszcze uważają, że tym kotom pomogli. Że to ONI, a nie karmiciele, pomogli…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kocia Warszawa, Koty miejskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>