Szósty stadion

Gdzieś wokół grają, jadąc na łapankę mijamy 3 stadiony, ale my mamy swój własny mecz – i choć nasz turniej trwa praktycznie cały rok, to każde spotkanie z kotami jest dla nas ważne.

Tym razem Ewa łapie aż w Radości. Mecz trwał przynajmniej przepisowe 1,5 godziny, ale wynik został rozstrzygnięty w piętnastej minucie pierwszej połowy – 3:0 (tu piłkarska metafora trochę zgrzyta, bo – przynajmniej naszym zdaniem – w tych naszych „meczach” każdy złapany kot to wygrana i ludzi, i kotów) – trzy złapane koty.

W przerwie regenerowaliśmy siły przy kawie, a w drugiej połowie próbowaliśmy złapać jeszcze dwie kotki, ale w ogóle się nie pokazały – oddały mecz walkowerem. Ale Ewa wyznaczyła im kolejne spotkanie na sobotę (choć jeszcze nie musi to być dla nich mecz ostatniej szansy!).

Po meczu zwykłe zejście do szatni (czyli odwiezienie kotów do Koterii), a potem Ewa miała jeszcze dogrywkę – wypuszczanie trzech kotów z wcześniejszego meczu.

Dzisiejsze zmagania były dość satysfakcjonujące, ale turniej na szóstym stadionie w ogóle się nie kończy – jutro Ewa ma kolejny mecz, pojutrze kolejny, popojutrze dwa…

Komentował dla Państwa Włodzimierz Buraskowicz. :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kocia Warszawa, Koty miejskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>