Rach- na Żytniej (-ciach w Koterii)

Łapacze rzadko spotykają się z wdzięcznością kotów, które łapią. To akurat kot złapany na łapance weekendowej.

Łapacze rzadko spotykają się z wdzięcznością kotów, które łapią. To akurat kot złapany na łapance weekendowej.

Powrót Ewy na Żytnią, do ogródka przy dziennym oddziale ośrodka opieki społecznej. Pierwszy kot złapany po 30 sekundach. Drugi po minucie, trzeci po dwóch minutach. :-)
Na czwartego Ewa musiała nieco zaczekać, na piątego – kotkę, której nie udało się złapać ostatnim razem, trzeba było się trochę zaczaić. Góra kwadrans.
Łapałaby Ewa dalej, ale ośrodek już zamykali i skończyły się już klatki-łapki i transporterki (i tak trzeba było w jednej klatce „upchać” dwa koty). Tak już ta Ewa ma – nie ma czasu na cackanie się. Rach-ciach i po krzyku. :)

He, he – tak się tylko ładnie pisze, ale ostatnie weekendowe łapanie Ewy (wraz z szefową Koterii, panią Anią Wypych) trwało… 12 godzin. I, prawdę mówiąc, długotrwałe czekanie na złapanie się kota jest raczej regułą. Łapanie w sekundy czy minuty – jedynie miłą odmianą. ;-)

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kocia Warszawa, Koty miejskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>