Pierwszy stopień zakocenia: szarówka

szare uchoStygnie temperament Szarej, ale w tej stale wysokiej temperaturze pozostaje jej ciekawość świata. Oczywiście świat to tylko dwa pokoje i solidny kawał kuchni, ale jeśli nie śpi, to eksploruje. Szara przysporzyła mi krótkotrwałego zmartwienia. Jej kuweta pozostawała pusta, mimo że kotka dużo piła. W żadnych niedozwolonych, choć dogodnych miejscach jak sznurki mopa, podłogowa poduszka czy zrzucony ręcznik nie zauważyłam pozakuwetowej działalności. Wszystko czyste i pachnące na tyle, na ile czyste i pachnące bywają rzeczy ciśnięte na zakurzoną podłogę. Szara pęczniała przez prawie dobę, aż w końcu uległa. Kuweta za 26 PLN i wytargowana łopatka się przydały.

Dodałam do charakterystyki  Szarej dobre wychowanie kuwetkowe i szczególny, skrycie przeżywany stres. Warto o tym pamiętać, kiedy podejrzewamy kota o chorobę lub raczej nie podejrzewamy, bo wszystko wydaje się piękne. Badania profilaktyczne, których sobie samym niesłusznie skąpimy, są potrzebne także w przypadku kota.

Dzisiejszy stopień zakocenia wydaje się refleksyjny. Jestem bardzo zmęczona. Spędziłam trochę czasu, towarzysząc łapaczce Janie już nie w samej łapance, ale w transportowaniu kociaka, nazwanego potem Bunkier, do weterynarza. W małej poczekalni kliniki spędziliśmy trochę czasu z wielką liczbą wyjątkowo ładnych i różnorodnych psów oraz kilku kotów, z których dwa szczególnie spore  zostały mi przedstawione. Przebywanie w towarzystwie zwierząt, nawet tych denerwujących się nadchodzącą wizytą i opiekunów, którzy z wielkim ciepłem i humorem potrafią opowiadać o swoich wychowankach, jest budująca. Pojawia się neon „ludzie są dobrzy” i niech świeci, nawet jeśli tylko „bywają”.

Badanie połapankowe Bunkra było dla mnie szczególnie przykre, i to nie dlatego, że zwierzątko szalało ze strachu, ale dlatego, że w efekcie paniki zrobiło to, co jest bardzo charakterystyczne dla skunksa. Jestem wyjątkowo twarda, jeśli chodzi o zapachy. Mogę wsuwać lody, idąc przez ulice jatek w Trypolisie, a nawet przez Dworzec Śródmieście w Warszawie. Nie mogę jednak zapomnieć i zneutralizować we wspomnieniach zapachu bunkrowego strachu. Najważniejsze, że kociątko jest w dobrej formie i kołysane czułym, falującym potokiem słów Jany zmierza do oswojonej dorosłości.

Przez ten czas, kiedy zdobywałam odznakę łapankowca, Szara głównie spała. Gdy tylko przyszłam z zakupami, zaczęła domagać się jedzenia, głosik ma donośny, a w żołądku czarną dziurę. Coś każe jej przypuszczać, że pusta miska jest stanem nienaturalnym, który natychmiast trzeba naprawić, aby nie zachwiać delikatnej równowagi wszechświata. Szara ma wielki dar przekonywania, ale ja wiem swoje i znając kilka zapasionych kotów, uważam na jej karmienie. Poglądy niech zachowa, kot powinien mieć zacięcie filozoficzne.

Zauważyłam u Szaroty uroczą skazę. Jej lewe ucho jest wyszczerbione, kojarzy mi się z obitym kubkiem. Cieszą mnie dziwactwa mojej tymczaski:  jej pomrukiwanie ad hoc,  hybrydowe dźwięki, upodobanie do obwąchiwania skórek pomarańczy i jej doskonale niedoskonałe lewe ucho.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Pierwszy stopień zakocenia: szarówka

  1. Jana pisze:

    Bunkier już wyluzowany, bawi się piórkami :-) Następnego dnia dołączył do niego braciszek, Kanar (imię ma swoje znaczenie ;-), złapany o wpół do trzeciej rano… Przetrzymał nas chłopak.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>