Pierwszy stopień zakocenia: szara rzeczywistość

Ja już nigdy więcej, obiecuję!

W domu mam dwa wrogie obozy, może raczej jeden obóz jest wrogi, a drugi smutny. Szara chwalona wcześniej za złapanie właściwych koordynat na kuwetę, tym razem dała plamę. Nie jesteśmy w stanie się porozumieć. Szara nie odpowiada na pytania, jest zgaszona i naburmuszona. Mama czuje się dotknięta i przypomina mi, że nie tego się spodziewała. Ja staram się prowadzić negocjacje pokojowe, oświadczając obu paniom, że problemy są chwilowe, a nasilić się mogą, jeśli strona winna nie otrzyma przebaczenia i będzie się czuła odepchnięta.

Co się stało? Pewnie to, że stres Szarej, ten związany z przeniesieniem, był zamaskowany podnieceniem i gotowością na kontakt z człowiekiem. Jestem pewna, że kotka jest oswojona z kuwetą i po prostu coś jej stanęło na przeszkodzie. Może została chwilowo zamknięta w pokoju, może w okolicy kuwety był zbyt duży ruch, kto wie. I to wydaje mi się w tej chwili mniejszym problemem niż reakcja domownika, o której wcześniej wspomniałam. Nikt się nie spodziewa, że kotu zdarzy się taka nieprzyjemna awaria. Ludzie chętniej myślą o tym, przyjmując pod swój dach kota, że będzie mruczał, że będzie uroczo polował na kuleczkę z papieru, że będzie ocierał się o łydki, kiedy staniemy blisko lodówki, itp. A wypadki, a fe, nie mówimy o nich, nie myślimy, jak sobie z nimi radzić i później, niestety, nie umiemy właściwie zareagować. Nie wiem, niestety, jaka była reakcja mamy na wpadkę Szarej, wiem tylko, że kotka okazuje niepokój i nerwowość. Mama twierdzi, podpierając się przysłowiem „znajet koszka czjo miaso sjeła”, że Szarota ma wyrzuty sumienia. Mi daleko do takich wniosków. Myślę, że kotka jest zdezorientowana, oto miła pani, która pieściła ją i przemawiała do niej, nagle potraktowała ją (prawdopodobnie) krzykiem, a przecież ona nic takiego nie zrobiła.

Nasza pouczająca historia ma takie zakończenie, że Szarcia mimo nieporozumień siedzi z mamą, choć trzymając bezpieczną odległość , i ogląda telewizję. Ja, obrończyni kota, neutralizator konfliktów, siedzę sama i głaszczę klawiaturę. Pralka – przyjaciółka nas wszystkich – zapewnia nas jednostajnym dźwiękiem, że o całej sprawie da się zapomnieć.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>