O tym jak wleźliśmy w szkodę i co z tego wynikło

Środowa łapanka Ewy na Targówku. Złapane 3 koty. Mimo, że nie były bardzo płochliwe, nie bardzo chciały wchodzić do klatek.

Pierwszego kota zatem Ewa złapała ręką. Nie pierwszy to już raz, oczywiście. Na szczęście Wu miał pod ręką wodę utlenioną…

Później poszło łatwiej, choć wolontariusze musieli naruszyć kościelną nieruchomość. ;) Weszli na teren kościelny bez pytania, bo akurat w kościele była msza.

Proboszcz później wolontariuszy nakrył, wysłuchał w czym rzecz i powiedział Ewie, że „spadła mu z nieba”. Poważnie! :))

Okazało się, że niedaleko kościoła jest miejsce, gdzie koty owszem, są dokarmiane, ale rozmnażają się na potęgę. A duchowny okazał się osobą oświeconą i wygląda na to, że Koteria zostanie wkrótce wezwana w to miejsce i pomoże ogarnąć problem. W porozumieniu z karmicielami/opiekunami kotów oczywiście.

I jeszcze w skrócie rozkład jazdy Ewy tego wieczora:

1) z Żoliborza na Targówek Fabryczny (z pracy na łapankę),
2) z Targówka Fabrycznego do Koterii (akurat niezbyt daleko, ale trzeba przeprawić się przez tory, więc trochę naokoło),
3) z Targówka na Bielany (do zaprzyjaźnionego domu tymczasowego – do Pauliny),
4) z Bielan na Wolę (3 koty do wypuszczenia),
5) z Woli na Targówek (do Koterii po kolejne 2 koty do wypuszczenia),
6) z Targówka na Mokotów (wypuścić wyżej wspomniane koty),
7) kawałek do domu (akurat w miarę blisko).

Komu jak komu, ale Ewie z pewnością należy się honorowa licencja taksówkarza. ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kocia Warszawa, Koty miejskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>