Łapanie w sortowni śmieci – 30.03.2012

Łapałyśmy w sortowni śmieci! Pierwsze wrażenie po wejściu do budynku jest bardzo pozytywne i zaskakujące. Czysto i jasno, na ścianach wiszą obrazki, ale po wejściu na piętro kociarni, królestwa pana Janka … wszystko się zmienia. Półmrok, piecyk roztacza sztucznokominkowe czerwone światełko, posłania, rzędy misek, cienie kotów i latarki ich oczu świecące z najdalszych kątów. Pan Janek to gościnny gaduła. Robi nam herbatę, peroruje. Ewa ucisza go krzywiąc się i machając ręką, ale to i tak niepotrzebne, nic nie wystraszy kandydatów na koteryjnych pensjonariuszy. Koty pchają się do klatek łapek, bo zostały porządnie przegłodzone. Tak, tak, pan Janek wie co robić, znają się z Ewą i Koterią od początku. Pełna profeska.

Klatek łapek mamy mniej niż kandydatów do ciachnięcia, więc decydujemy się na ryzykowny ruch przełożenia kota z łapki do transportera. Udaje się? No jasne! W rezultacie łapiemy dwa kocurki i jedną pękatą kotkę. Pan Janek pokazuje nam na deser kotkę ze świeżym przychówkiem. Dwa urodzone przed czterema dniami kociaki wyglądają jak chomiki. Kocica patrzy na nas z obawą, a mi… siada bateria w aparacie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kocia Warszawa, Koty miejskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>