Koneserki – 26.04.2012

Koneser jest modny, że hoho, a to znaczy mniej więcej tyle, że już
wprawdzie przestał być miejscem alternatywnym, ale nie przestał za takie
uchodzić. Dzieje się tu wszystko, co chciałoby być zauważone. Są i
koty miejskie. Cóż. Dokarmianie ich i sterylizowanie wciąż nie należą
do zajęć mogących uczynić z nas gwiazdki, ale i tak staramy się być
trendsetterkami i zaszczepić w ludziach modę na altruizm. Poza tym,
serio, jesteśmy modne! Ewa jedzie na łapankę do Konesera prosto od
kosmetyczki, a Magda – karmicielka – ma tak wystrzałowe oprawki okularów,
że mam cały czas ochotę je założyć. Tylko skąd bym wiedziała, jak
wtedy wyglądam? Jesteśmy modne, zadbane, wymykające się stereotypom.
Właściwe osoby na właściwym miejscu!


Mamy plan by złapać trzy koty. Wjeżdżamy głęboko na teren Konesera,
daleko poza tablicę obwieszczającą, że się nie powinno, pomiędzy
wysokie stosy cegieł, betonowych bloków i papy. Stajemy przy stosie
zapomnianych dekoracji: styropianowe smoki, skrzynie, dzwony i głowa
klauna z ogłupiałą miną. Przepiękna makabra! Mogłabym spędzić cały
dzień na tym śmietniku rozrywki. Nie tylko ja! Mieszka tu też stadko
kotów Magdy. Jest im tak wygodnie, że nie chcą przenieść się na
stałe pod dach, w miejsce, gdzie opiekunka przygotowała budki, posłania
i miski.
Na spotkanie Magdy przychodzi śliczna, dobrze odżywiona kotka z ogonkiem
na baczność. Podąża za nami wszędzie. Oczywiście włazi od razu do
klatki-łapki, ale tylko na chwilę, bo ona w Koterii już była. Jest
faktycznie bardzo głodna, bo Magda jest wzorową współpracownicą
Koterii i nie karmiła stadka przed łapanką. Sympatyczna kastratka
dostaje więc trochę jedzenia z boku, z dala od klatek, ale zjada szybko i
twierdzi, że chce jeszcze. Nie opuszcza nas nawet na krok. Jej
współtowarzysze nie są aż tak śmiali, ale i tak w miarę szybko
łapiemy trikolorkę z symetrycznie umaszczonym pyszczkiem i pręgusa.
Trzecia, bardzo wystraszona kotka ani myśli wychodzić z lunaparkowego
śmietniska. Ewa przestawia kilka razy klatkę, podczas gdy Magda i ja
rozpracowujemy, niczym stare znajome, temat samochodów, kotów i
sąsiadów. Z ciepłego popołudnia robi się ciepły wieczór, a potem
ciemna noc. I chociaż bardzo mi przyjemnie spędzać czas w modnym miejscu
z modnymi dziewczynami, daję za wygraną.
Wracamy do Koterii z dwiema pełnymi klatkami, a to, plus lans na Pradze,
oznacza zdecydowany sukces!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kocia Warszawa, Koty miejskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>