Kogo kocha Pani Z.?

Nie wiem, czy jest religia, która nie polecałaby jałmużny i poświęcenia jako przepisu na zbawienie.  Jednak to, co dzieje się poza granicami rozsądku, do zbawienia, ziemskiego i niebieskiego prowadzić nie może. W naszych czasach modne jest nieumiarkowanie i przesada urosła do szlachetności. Dojrzałość i równowaga wydają się  po prostu nudne. Nic więc dziwnego, że pojawia się coraz więcej zaskakujących ludzkich zachowań, także wobec zwierząt.

Zanim Pani Empatyczna stanie się Panią Zbieraczką, będzie zapewne bardzo sympatyczną i dość rozsądną osobą. Może czasem poniosą ją emocje, może niekiedy zadziwi niepotrzebnie altruistycznym posunięciem, ale będzie zupełnie świadoma opinii otoczenia. Empatyczna lubi zwierzęta, przejmuje się ich losem, porusza ją ich krzywda. Tak dalece, że zrobiłaby wszystko, żeby złagodzić ich cierpienie. I rzeczywiście robi wszystko: rezygnuje z życia towarzyskiego żeby mieć czas dla zwierząt, odmawia sobie batonika, żeby kupić psu kość. Na razie jest dobrze, jest to poświęcenie, jakiego od czasu do czasu warto doświadczyć choćby dla własnego zdrowia psychicznego. Z czasem zwierząt i obowiązków przybywa – nierzadko dzięki usłużnemu otoczeniu. Ludzie łatwo zdejmują z siebie ciężar odpowiedzialności, przerzucając pieska przez płot i podrzucając kocięta pod drzwi. Zorientowani sąsiedzi lubią myśleć, że znajoma z ulicy „i tak już ma tych psów trzy, a kotów dziesięć, więc co za różnica”, a pozbawiona asertywności i współczująca Pani E. bez trudu daje się namówić na nowego lokatora.  Jak jednak miewa się psychika Pani E., kiedy psów jest więcej niż kości, a kotów więcej niż czasu dla nich? Czyżby pani E. cierpiała? To właśnie moment, gdy Pani Empatyczna może zmienić się w Panią Zbieraczkę. Jeśli na tym etapie Pani E. opamięta się i zauważy, że nie daje sobie rady, zwróci się o pomoc i uporządkuje swoje życie, dobra nasza. Częściej jednak zwycięża mieszkające w każdym z nas chaos i zło. Z miłej, zagubionej pani Empatycznej powstaje zadowolona z siebie i odstręczająca Pani Zbieraczka. Co złapie, to nie odda. Za złą kondycję zwierzyńca wini obojętnych ludzi, którzy nie postąpili wystarczająco szlachetnie i zwierzętami się nie zajęli. Łechce ją myśl, że sama uczyniła przeciwnie i zrezygnowała z wygody i dostatku. Kocha swoje zwierzaki, zaborczo i egoistycznie: nie odda, bo któż jest lepszym opiekunem od niej samej, kto będzie taki dobry i miły, a wreszcie co ona sama zrobi bez swoich futer, poświęcenia i dobroci. Do uczuć Pani Zbieraczki dołącza podejrzliwość przechodząca w paranoję i nie mniej niebezpieczny narcyzm, którego siłą napędową jest przywiązanie nieszczęsnych, niemających wyjścia zwierząt.

Nałóg, jakim jest zbieranie zwierząt, tak jak to z nałogami bywa, niszczy wszystkich wokół. Dużo mówi się ostatnio o prywatnych przytuliskach, w których dzieje się źle. Pamiętajmy, że osoby zakładające te przytuliska nie zaczynały jako wyzute z przyzwoitości potwory. One postawiły swoje dobro ponad dobro zwierząt, przy okazji nazywając tę okropną karykaturę miłością.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Kogo kocha Pani Z.?

  1. KOCIE SPRAWY pisze:

    To bardzo ważny artykuł. Musimy dbac o to, sympatyczna pani Empatyczna nie zmieniała się w zadowoloną z siebie panią Zbieraczkę. Ta granica jest bardzo krucha i niektórzy nie są w stanie jej zauważyć. To bardzo groźny nałóg, ale przecież pani Empatyczna nieświadomie zamieniona w panią Zbieraczkę nie chciała źle. Obydwu paniom chodzi przecież o dobro zwierząt. Mierzmy siły na zamiary.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>