Jak złapać focha

Lubię łapanki. To co dla Ewy jest codziennością dla mnie jest przygodą i okazją wysłuchania niezwykłych opowieści. To dlatego, że łapię tylko we czwartki. Mogłyby to być środy, lub wtorki, rzecz jasna, ale wtedy tylko środy lub wtorki. Tak, czy owak, dzięki rozsądnemu ulokowaniu atrakcji na przestrzeni tygodnia nigdy się nie nudzę.
I zawsze jest fajnie, bo Ewa, bo karmiciele, bo sukces, bo…
Do czasu. Przedwczoraj trzy kocury opryskały kotowóz. Mój wrażliwy nos walnął focha i zaraził tym fochem i cały organizm i akcję łapankową. Zdjęcia nie wychodziły, koty nie chciały się łapać, a karmiciel nakarmił zamiast przegłodzić.
Ze wszystkiego byłaby kompletna klapa, ale zdeterminowana Ewa złapała kota gołymi rękami. Kot nie całkiem dziki i, niestety, osłabiony dał się bez większych protestów wpakować do klatki.


Narzekam prawda? Cóż, czasem i tak bywa z nieustraszonymi „piechurami Koterii”, ale żeby nie zasmucać was za bardzo mam kilka fotek ślicznych działkowych kociąt, które…co za niespodzianka…szukają domu!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kocia Warszawa, Koty miejskie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>