Adopcje

„Skoro kot wraca na ulicę to czemu mam spełniać jakieś wymagania jako adoptujący. Zawsze to dom, a nie podwórko” tak pyta Koterię co piąty kandydat na opiekuna. Ma rację. Przecież jeśli się uprze wyśledzi i weźmie sobie tego właśnie sierściucha z ulicy. Albo innego – z ogłoszenia, z azylu, ze schroniska, od znajomego. I to jeszcze bez umów, pytań, nieprzyjemnych myśli o pośpiesznej decyzji.
Prowadzącym domy tymczasowe skacze ciśnienie, lekarzom koteryjnym opadają ręce. Wyleczony, odpchlony, odkarmiony i, już teraz, miły sercu kot miałby trafić do nieodpowiedzialnej osoby, która nie zamierza spełnić kilku zaledwie warunków? Nigdy!

Nieporozumienie następuje z powodów błahych, a w końcu zmienia się w decyzję by tej osobie kota nie oddawać. Czemu tak się dzieje? Kandydat na kociarza grzeszy niewiedzą. Nie rozumie podejścia koterystów, bo nie ma ich doświadczeń. Owszem, czasem jest to postawa – dość typowa zresztą – „to przecież tylko kot”. Czy koniecznie musi to oznaczać, że nasz rozmówca jest w najlepszym razie obojętny, a w najgorszym podły?

Takie założenie na pewno nie pomoże nikomu w znalezieniu domu dla zwierzaka.

Czym jednak jest „tylko kot” dla koterystów? Godzinami pracy i starań, by zwierzę złapać, wysterylizować, nierzadko wyleczyć. Troską o czystość i komfort. Pieniędzmi włożonymi w powyższe zabiegi. Inwestowanie w poprawę życia kota nie kończy się w ośrodku, sięga czasowo poza moment oddania zwierzęcia do adopcji. Stąd ankiety, umowy i prośby o informacje dotyczące aklimatyzowania się kota. Ankiety i warunki umowy mają też na celu uświadomienie adoptującemu czego może się spodziewać, przygotować go na ewentualne problemy i pomóc w podjęciu dojrzałej decyzji. Warunek utrzymania kontaktu nikogo nie powinien wystraszyć, bo zazwyczaj oznacza przesłanie kilku informacji i zdjęć, czy pytań jeśli takie się nasuną. W niektórych przypadkach zmienia się w miłą dla obu stron relację jak w przypadku Arbuza i Pana Kota. O międzyludzkich przyjaźniach zawiązanych przez koty można zresztą opowiadać godzinami.
Kwestia „wyrzucenia” kota na ulicę też wymaga doprecyzowania. Zwierzę nie jest wystawiane za drzwi ośrodka, ale odwiezione na miejsce wcześniejszego bytowania. Bardzo często jest przy tym obecny karmiciel – opiekun stadka kotów wolno żyjących, który potem wciąż o zwierzę dba. Czasem więc wybór między domem gdzie kot byłby zaniedbany, a podwórkiem, nie jest taki oczywisty.

Czy da się dotrzeć z koteryjnymi poglądami do każdego uważającego że „to tylko kot”. Na pewno nie. Ale nikogo, kto szuka dla kota domu, nie może to zniechęcić.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Adopcje

  1. Tak to są fundamentalne kwestie.Czasem podwórko lepsze niż byle jaki dom,gdzie kotek będzie tylko rzeczą,ruchomą rzeczą.Ludzie bywają ignorantami niestety niejednokrotnie.Fatalne bywają przez to losy kotów i to jest nigdy nie akceptowalne dla prawdziwych kociarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>